Gejowy Reżim na Wojnie
W ciągu ostatnich kilku miesięcy, do kilku tygodni nasz wojenny pierdolnik przeszedł wielką ewolucję, niczym jakiś pokemon Czirazaur (nie wiem, nie oglądałem pokemonów). Otóż pojawiły się całe tabuny ludzi. którym ubzdurało się wyprawiać kampanię wojenną o obsrane gównem wioski na Zaporożu, żeby zaorać Putlera na Twitterze. Jest źle i nie chodzi tutaj nawet o status wojny samej w sobie. Musicie bowiem wiedzieć, że front ukro-putlerowski rusza się na wschodzie z taką częstotliwością, jak przeciętne ulane kurwisko rusza się z fotela, gdy akurat czipsy są pod ręką. Teraz się trochę ruszy, bo ukraińska kontrofensywa się zesrała po ciężkiemu i wątek fekalny poleciał nogawką. Natomiast to co zwraca moją uwagę to powszechne zidiocenie. Wiecie, ja zawsze jak się uczyłem historii i było coś o wojnach to zawsze był tam jakiś motyw patriotyzmu i Ojczyzny. Pójdziesz się bić za Polskę, to jest pójdziesz walczyć za swoje matki, siostry, braci, ojców, synów i córki, dlatego że jakiś zły skurwiel chce...